Często pytacie mnie, dlaczego relacje, które zaczynały się od wielkiej fascynacji, po kilku latach wchodzą w fazę marazmu lub ostrych spięć. Czy kryzys w związku to sygnał, by pakować walizki? Jednoznacznie i od razu chcę to podkreślić – niekoniecznie. Często to po prostu moment, w którym stare strategie – te “wyniesione z domu” czy “podpatrzone” w komediach romantycznych, przestają działać.
W psychologii najczęściej mówimy o 3 głównych stylach przywiązania, które wywodzą się z teorii przywiązania stworzonej przez John Bowlby i rozwiniętej przez Mary Ainsworth.
To są wzorce, które tworzą się w dzieciństwie… i potem wpływają na to, jak kochamy, jak reagujemy na bliskość i jak radzimy sobie w relacjach.
Styl bezpieczny to najbardziej zdrowy i stabilny styl. Czujesz się komfortowo w bliskości, potrafisz ufać, nie boisz się zależności ani niezależności, umiesz mówić o emocjach
W relacji to takie przyjęcie modelu: „Jestem OK. Ty jesteś OK. Możemy być razem.”
Psychologicznie, to osoby, które zazwyczaj miały przewidywalnych, dostępnych emocjonalnie opiekunów.

Styl lękowo-ambiwalentny to styl oparty na lęku przed odrzuceniem. Odczuwasz silną potrzebę bliskości, ciągłe sprawdzanie: „czy on/ona mnie kocha?”, masz skłonność do nadinterpretacji sygnałów, a w relacji dużo jest zazdrości, napięcia i takiego upierdliwego pytania, założenia: “Czy Ty na pewno mnie nie zostawisz?”
Psychologicznie, powstaje zazwyczaj, mówiąc tak bardzo w uproszczeniu, gdy opiekun był nieprzewidywalny, na przykład raz blisko, raz niedostępny.
Styl unikający to styl oparty na uciekaniu od bliskości. Tu dystans emocjonalny, trudność w mówieniu o uczuciach, potrzeba niezależności, wycofywanie się, gdy robi się „za blisko” i podejście w stylu: „Nie potrzebuję nikogo.”
Psychologicznie, powstaje z reguły, gdy Twój opiekun był raczej chłodny lub odrzucający.

Te 3 style, które Ci tu opisałam, to nie jest wyrok, tylko wzorzec, ale coś, co można zmieniać, coś, co można „przeprogramować” świadomą pracą. Choć warto wiedzideć, że nie zakochujesz się przypadkiem. Zakochujesz się zgodnie z tym, co znasz. I dopóki tego nie zobaczysz… będziesz powtarzać te same relacje w różnych wersjach.
Mówię o tym, bo mamy taką skłonność teraz, o której piszą socjolodzy, że stajemy się narcystyczni i hedonistyczni, co oznacza, że gdy robi się trudno w związku, łatwiej nam rozstać się i iść do “nowego” związku, aniżeli naprawiać, powalczyć o tą osobę, powyjaśniać, “wchodzić” na bardziej zaawansowany poziom związku, do czego chciałbym Was dziś zachęcić. Buduj, zamiast kończyć, próbuj, dialoguj, szczególnie w kryzysie, nie skreślaj od razu relacji, nie spiesz się, daj więcej szans sobie i partnerowi. Kryzys może oznaczać dobrą tzw. skokową zmianę w związku. Szansę na nowe i dobre.
Ostatnio miałam ogromną przyjemność rozmawiać o tym z Marcinem Wąsikiem. Ta rozmowa uświadomiła mi, jak bardzo pogubiliśmy się w tym, co męskie i żeńskie, i jak bardzo brakuje nam… instrukcji obsługi własnych potrzeb.
Dlaczego on nie słyszy, a ona wciąż „marudzi”?
Zwróciłam uwagę na jeden kluczowy błąd, który my, kobiety, popełniamy nagminnie. Opowiadamy o swoich emocjach od A do Z, wylewnie i precyzyjnie, wierząc, że wykładamy „kawę na ławę”. Tymczasem mężczyźni są zadaniowi. Kiedy słyszą potok emocji bez konkretnego celu, ich mózg rejestruje tylko “jeden” komunikat: „Jest problem, zawiodłeś, jesteś do niczego”.
Marcin podsunął tu świetną radę, którą warto wdrożyć od zaraz: zamiast zasypywać partnera samym stanem emocjonalnym, podaj mu procedurę, rekomendację, konkretne rozwiązanie, by dokładnie wiedział o co chodzi i nie miał takiego pogubienia. „Czuję się zaniedbana, bo rzadko randkujemy. Chciałabym, żebyśmy wpisali wspólne wyjście do kalendarza raz na dwa tygodnie”. To doda mężczyźnie sprawczość zamiast poczucia winy. Przemyśl proszę tą podpowiedź, bo naprawdę wiele rozwiąże nieporozumień.
Pułapka „naprawiania” partnera
Innym błędem, o którym rozmawialiśmy, jest wchodzenie w relację z nastawieniem na transformację… ale partnera, nie siebie. Wybieramy kogoś, z różnych powodów, m.in. ze względu na opisane style przywiązania, kto nam nie do końca odpowiada, licząc, że „jak nad nim popracujemy”, to stanie się ideałem. To czysta manipulacja. Prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie jest akceptacja dla różnorodności energii – tej męskiej, która potrzebuje wyzwań i braterstwa, oraz żeńskiej, która pragnie emocjonalnej sinusoidy, opieki i zainteresowania. Obie strony, na takim bardzo podstawowym poziomie chcą tego samego: uwagi, akceptacji, drużynowości, wzajemności, ciekawości, czyli chcą być widziane i słyszane. Chcą być szczęśliwe, czyli przyjęte w związku takimi, jakimi są, czyli sobą, z bliskością i autentycznością, bez lęku i udawania kogoś, kim się nie jest. Kryzys to też “pokazanie” prawdziwych nas. Te tarcia, w których, jeśli relacja przetrwa, staną się silnym fundamentem przyjaźni, wspaniałej bliskości nie tylko ciał, ale i “dusz”. Bądź ciekaw swojego partnera, co mu w duszy gra, kim jest, co mu się śniło, czym się martwi, jak mu minął dzień – dialoguj, bo dialog jest o ciekawości, ciesz się różnicami indywidualnymi, nie zmieniaj – poznawaj.

Jak wyjść z impasu?
Kluczem do zażegnania kryzysu w związku jest autentyczny dialog oparty na samoświadomości. Jeśli nie wiesz, czego naprawdę potrzebujesz, by być szczęśliwą, Twój partner tym bardziej tego nie zgadnie.
Nie bójmy się różnic. Rozumienie, że mężczyzna potrzebuje czasem „wyjść na polowanie” z kolegami, by wrócić do domu z nową energią, bardzo pomaga. My z kolei nie bójmy się zwyczajnie prosić o to pozytywne napięcie i emocje, których potrzebujemy jak powietrza.
Relacja to przede wszystkim wzajemna ciekawość, drużynowość, wzajemność, chęć do bycia razem i spędzania czasu, na wspólnych zasadach, z “prawdziwym” sobą i prawdziwym “nim/nią”, a do tego potrzebujemy tych tarć i kryzysów i świadomości, że niemożliwa jest sytuacja, w której, gdy złączymy dłonie, idealnie będą do siebie pasowały. Nie będą na pewno, jedna będzie inna i druga będzie inna, większa, mniejsza, szersza, węższa – mówiąc tak bardzo metaforycznie i obrazowo. i to jest właśnie super, choć czasem działa nam na nerwy 🙂
Chcesz zbudować silną psychikę, która nie pęka pod presją?
Dołącz do mojego programu „Unlock Yourself” i zacznij swoją transformację
