Często słyszymy to hasło w mediach społecznościowych: „wyjdź ze strefy komfortu”. Stało się ono coachingowym truizmem, który wielu z nas kojarzy z pustym sloganem, czego osobiście mi szkoda Tymczasem, jak ukazała nasza rozmowa z dr Mateuszem Grzesiakiem, wyjście ze strefy komfortu to nie jest kwestia motywacyjnych okrzyków, ale czysta fizjologia i praca naszego układu nerwowego.
Czym naprawdę jest strefa komfortu?
Z perspektywy psychologii, twoja strefa komfortu to po prostu takie okno tolerancji bodźców, które układ nerwowy jest w stanie przyjąć bez wchodzenia w stan paniki czy stresu. Kiedy pojawia się coś nowego-trudna rozmowa o podwyżce, publiczne wystąpienie czy zmiana branży, mózg czy jak wolisz nasza psychika, może zarejestrować to jako stresor.
Większość ludzi wybiera wtedy drogę unikania. Nie idą na spotkanie, bo się boją. Nie proszą o podwyżkę, bo to destabilizuje ich emocjonalnie. Ale unikanie bodźca sprawia, że strefa komfortu się kurczy, a ty stajesz się więźniem własnego lęku.

Model wyjścia ze strefy komfortu krok po kroku
W rozmowie z dr Mateuszem Grzesiakiem, który od ponad 20 lat idzie pod prąd, podpowiadamykonkretny model działania:
- Idź tam, gdzie boli. Zasadą ludzi sukcesu jest konfrontacja. Jeśli czujesz opór przed jakimś działaniem, to znak, że właśnie tam leży twój największy potencjał do wzrostu.
- Znajdź mistrza i model. Nie trać czasu na wyważanie otwartych drzwi. Znajdź kogoś, kto już osiągnął to, czego Ty się boisz, i zapytaj go o „przepis”. Dobry mentor potrafi skrócić Twoją drogę z dziesięciu lat do kilku miesięcy.
- Zastosuj teorię ekspozycji. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę, jeśli nie umiesz pływać. Podziel swój lęk i działania na małe fragmenty i trenuj aż do osiągnięcia stabilizacji.
- Zbuduj standardy, nie zalew i lawinę emocji. Wyjdź poza „polskie narzekanie” i kompleksy. Skup się na wynikach i na tym, jakim człowiekiem chcesz się stać (pod kątem postaw i nawyków, zasobów), aby twój cel stał się nie tylko osiągnięty, ale i nową normą dla Ciebie.
Czy warto?
Wspólnie podkreślamy jedno: najlepsze rzeczy w życiu – od miliardów na koncie, przez wysportowane ciało, aż po szczęśliwe związki – są nie zawsze łatwe, czasem wręcz trudne. Wymagają wysiłku i zmierzenia się z demonem lęku. Wybierając taką właśnie drogę, z której większośćpopulacji rezygnuje, przestajesz być w tym zewnętrznym locus od control, takim metaforycznie mówiąc – „liściem na wietrze” i zaczynasz świadomie zarządzać własnym życiem. Sprawczość to wielka moc, wielka siła, buduje się czasem w trudzie, w wysiłku, ale jest bezcenna w doświadczaniu jej.
Pamiętaj, że każdy moment jest dobry na rozwój, niezależnie od tego, czy masz 20, czy 70 lat. Wyjście ze strefy komfortu to taki “ból”, który psychologicznie się opłaca, bo jego owocem jest wolność i sprawczość. I pamiętaj tu jest koniunkcja – łącznik “i”, możesz być i silny i szczęśliwy, nie albo silny, albo szczęśliwy.
💡 Zbuduj silną psychikę, która nie pęka pod presją BEZ terapii: Unlock Yourself®
