Koszyk
2 Dane i płatność
3 Potwierdzenie
← Wróć do koszyka
Logowanie do platformy
Baza wiedzy Artykuł

Samoakceptacja: Jak przestać być swoim najgorszym szefem i zacząć po prostu “dobrze” żyć

Wyobraź sobie, że zatrudniasz kogoś do pracy, a potem przez 24 godziny na dobę stoisz mu nad głową, wytykasz każdy najmniejszy błąd i powtarzasz, że „inni robią to lepiej”. Brzmi jak toksyczne miejsce pracy, z którego każdy chciałby uciec, prawda? Tymczasem dla wielu z nas tym „toksycznym szefem” jesteśmy sami dla siebie.

A jakbyś miał takiego trenera personalnego co by się ciągle ciebie czepiał, dowalał Ci i zamiast kibicować, krytykował non stop – zwolniłbyś go natychmiast, bo po co Ci taki, co Ci podcina skrzydła, zamiast wspierać.

Nastała taka “moda” na rozwój osobisty w stylu permanentnego trybu „remontu generalnego”. Próbujemy się naprawiać by być perfekcyjni, udoskonalać totalnie, dociągnąć do jakiegoś wyimaginowanego wzorca, zakładając, że dopiero po osiągnięciu ideału będziemy mogli siebie polubić czy zasłużyć na dumę, zadowolenie z siebie i pozytywną autoprezentację. A co, gdybym Ci wykrzyczała, że samoakceptacja to nie nagroda za bycie perfekcyjną, to fundament, bez którego żaden rozwój nie pójdzie naprzód. 

Oczywiście każdy chce być od razu Spider-manem, nie Peterem Parkerem, ale jeden bez drugiego nie istnieje! Jesteśmy całością – z tym co jest naszą super mocą ale i z prawem do porażek. Posłuchaj dalej, bo to bardzo ważne byś oceniał się adekwatnie.

Czym właściwie jest samoakceptacja? (Uwaga! To nie jest osiadanie na laurach!)

Często mylimy akceptację z rezygnacją. Boimy się, że jeśli powiemy sobie: „Jestem okej taka, jaka jestem”, “jestem wystarczająca” to przestaniemy się starać i spędzimy resztę życia na kanapie przed telewizorem. Nic bardziej mylnego.

Według American Psychological Association (APA), samoakceptacja to obiektywne uznanie swoich mocnych stron przy jednoczesnym zrozumieniu własnych ograniczeń. To stan, w którym:

  • widzisz swoje sukcesy, nie mówiąc: „to tylko szczęście”,
  • dostrzegasz swoje wady, nie mówiąc: „jestem beznadziejna”.

To po prostu zgoda na bycie człowiekiem, czyli istotą z definicji niedoskonałą. Bez tego fundamentu każda próba zmiany jest podszyta lękiem i co gorsze …nawet nienawiścią do siebie, co z kolei na dłuższą metę prowadzi do wypalenia.

Dlaczego Twój „wewnętrzny hejter” ma tyle do powiedzenia?

Nikt nie rodzi się z instrukcją obsługi kompleksów. Poczucie własnej wartości budujemy od pierwszych lat życia, a proces ten bywa wyboisty. Pozwól, że dam Ci kilka przykładów:

  • Dziecko „do zadań specjalnych”: Jeśli w Twoim domu trzeba było zasłużyć na miłość wynikami w szkole albo byciem „grzecznym”, Twoja “głowa” zakodowała: „Jestem wartościowy tylko wtedy, gdy spełniam oczekiwania”.
  • Krytyka jako język miłości: Czasem nasi bliscy myśleli, że wytykanie nam błędów zmotywuje nas do bycia lepszymi. Skutek? Dziś ten krytyczny głos w Twojej głowie brzmi jak echo tamtych uwag. Dziś nie słyszysz tych głosów świadomie, ale twoja głowa, twój mózg dalej słyszy te szepty i je przetwarza.
  • Pułapka porównań: W dobie social mediów, wzorców, trendów, kanonów piękna, standardów, wytycznych, mierników, itd., porównujemy swoje „zaplecze” (codzienne problemy, gorsze dni) do czyjejś „wystawy” (wyfiltrowane zdjęcia, przekoloryzowane sukcesy). To walka, której nie da się wygrać i sparing z zasadami poniżej pasa. Nie wciągaj się w tą grę, bardzo Cię proszę.

Jak zacząć akceptować siebie? Psychologia małej zmiany

Samoakceptacja nie pojawia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po przeczytaniu jednego posta, zobaczeniu podcastu, czy przeczytaniu takiego artykułu jak ten. Nie nauczysz się pływania z samego czytania książki. To proces, który wymaga treningu i cierpliwości. I to dotyczy tak samo pływania jak i samoakceptacji. Oto jak możesz go zacząć:

1. Zrób porządek w otoczeniu

Przyjrzyj się relacjom, w których jesteś. Czy są tam ludzie, którzy stale podcinają Ci skrzydła? Samoakceptacja karmi się życzliwością – zarówno tą wewnętrzną, jak i zewnętrzną. Czasem dobrym krokiem do pokochania siebie jest pożegnanie się z kimś, kto stale udowadnia Ci, że na tę miłość nie zasługujesz.

2. Zamień ocenę na obserwację

Zamiast dzielić swoje cechy na „dobre” i „złe”, spróbuj podejść do nich z ciekawością badacza.

  • Zamiast: „Nienawidzę mojej nieśmiałości, przez nią nic nie osiągnę”.
  • Spróbuj: „Widzę, że w nowych sytuacjach potrzebuję więcej czasu na adaptację. To może pozwolić mi lepiej ocenić otoczenie przed podjęciem decyzji czy działania”. Pośpiech nie zawsze jest dobry. Twoje cechy to po prostu zestaw narzędzi. To Ty decydujesz, jak ich użyjesz.

3. Celebruj „wystarczająco dobre” dni

Zacznij dbać o siebie w drobnych gestach. To może być power walk- szybki reset jak spacer, kwadrans z książką albo po prostu odpuszczenie sobie sprzątania, gdy padasz z nóg. Samoakceptacja to szacunek do własnych granic i potrzeb. To znajomość swojego potencjału.

4. Rozlicz się z przeszłością

Często brak akceptacji wynika z poczucia winy za dawne błędy, uwikłanie we wstyd, w nieświadome mechanizmy, które nami rządzą, a których nie rozumiemy. Dobrze jest rozumieć, że “wtedy” podjęliśmy najlepszą możliwą decyzję, jaką mogliśmy, mając taką a nie inną wiedzę, takie a nie inne okoliczności, czy zasoby emocjonalne, mając to, co wtedy posiadaliśmy. To nigdy nie jest dobry kierunek, gdy oceniamy „starego siebie” z perspektywy „dzisiejszego siebie” albo “przyszłego siebie”, bo to zawsze jakaś pułapka interpretacyjna naszego filtra lub deformacja rzeczywistości.

Kiedy warto poprosić o pomoc?

Jeśli czujesz, że uczucie do siebie, nawet jeśli to nie jest nienawiść do siebie, jest nie ok, albo trochę jak mur, przez który nie możesz się przebić, nie zwlekaj, by sięgnąć po pomoc psychologa, mentora, terapeuty, czy innego specjalisty od rozwoju osobistego. Oni pomogą Ci odnaleźć źródło tych negatywnych przekonań i je rozmontować. To nie jest oznaka słabości, to najwyższa forma brania odpowiedzialności za własne szczęście.

Samoakceptacja to nie jest cel podróży, to sposób, styl z jakim podróżujesz. Zacznij od dzisiaj: spójrz w lustro i spróbuj dostrzec tam kogoś, kto zasługuje na Twoją opiekę, troskę. Uśmiechnij się do siebie i zatroszcz się o siebie, bądź dla siebie dobry. A jeśli nie wiesz od czego zacząć z tą samoakceptacją, napisz do mnie albo zapisz się na tej bezpłatny wykład, zapraszam Cię i czekam na Ciebie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim. Więcej artykułów